Przejdź do głównej zawartości

było już ciemno /13

Było całkiem ciemno gdy zastukał cichutko.
Wsliznal się również bezszelestnie i kiedy był blisko poczuła to co zawsze.Na prawdę niewiele brakowało , żeby te wszystkie motyle w brzuchu, te ciary na skórze rozhulaly się na dobre i na długo.
Coś mówił , coś robili ale ona była zamknięta gdzieś, wyizolowana w swojej sensualności.
Odczuwala wibracje , jego wibracje w tym pomieszczeniu juz długo przedtem niż złapał ją za rękę . Przesunął dłonie po ramionach, w górę, musnął szyję,aż do miejsca za uszami gdzie zatrzymał się.
Obejmował jej głowę, ujął w swoich dłoniach.
Tak stali. Zastygli na moment, ale równie dobrze mogła minąć tak cała wieczność.
Była poza miejscem i czasem ale nie poza ciałem.
Już wiedziała, czuła ,że tego właśnie chce,chce tej wieczności z nim i niczego innego już nigdy nie będzie pragnęła.
Było ciemno,lampy solarne na dworze już dogasaly gdy zasypiała w jego ramionach tak bezpieczna w tej chwili i zarazem tak niepewna jutra.
Bo jutro było nie tylko niepewne, jutro przerażało, krzyczało, wdzierając się że szkaradnymi obrazami.
Miało twarze osiemnastolatek i ich mama   często nawet babć.
Jutro miało biust rozmiar F, miało oczy spod rzęs za 300 złotych , jutro bywało odmłodzone w face apce i śmiało się w jej  twarz dość bezczelnie.
Jutro patrzyło na nią z profilowych fotek-twarzy.
Maria mieszkała tylko niecale13 kilometrów  ,widać było wiekowa, dużo starsza kobietę, która pragnie odfrunąc używając do tego malowanych na murze skrzydeł. Pracowała na obrzeżach jego miejscowosci,w gastronomi.
Anna z tego samego miasta, starsza od niego, młodsza od niej,widać normalna kobieta z  dziećmi,na szczytach gór. 
Pewnie pozna chętnie kogoś samotnego, może jego, bo on pewnie napisał że jest wolny..
Znała to dobrze,te smsy, czułości mailingowe, te zrobione dni, te przepełniające serca szczęścia,małe i wielkie radości.Te początki, których on chyba pragnął mieć wiele każdego dnia podczas gdy ona pragnęła tylko jednego-jego .Do końca już.
,,Pisz śmiało kotek"-tak pisał do Kasi, Agaty, Mireli...Soni.
Wszystkie podstawione,dwie z nich to realne jej koleżanki ,trzy pozostałe to ona ,ona z podstawionych numerów.Ona umierającą z każdym zdaniem, każdym słowem,przecinkiem, odstępem, oddechem i jego brakiem.

Popularne posty z tego bloga

22. Kobieta z Kamienia

Właściwie to niewiele miałyśmy kontaktu a jednak jest chyba najbardziej tajemnicza postacią tego dramatu. Niewiele o niej wiem ale intryguje jak mało kto. Pojawiła się na samym początku naszego razem z panem,,X,, Wyświetlała się na ekranie jego telefonu z 50 razy dziennie albo i więcej.  Bylo to gdy był pierwszy raz z nami na wycieczce...a ona dzwoniła i dzwoniła ...a on nie odbierał i nie odbierał. W końcu odebrał ....mowil ,że nie może teraz rozmawiać,że jest na wycieczce ze znajomymi. Przypomne , że znajomi to ja, ja i dzieci to już w wersji pana ,,x,,dla postronnych osob cala ekipa. No więc był z ekipą kiedy ona dzwoniła z problemami, prosiła o rozmowę. On nie miał zamiaru.Nie miał czasu ,nie mial serca...teraz to znam...wtedy uśmiechał się i przytulał mnie. Podczas  któregoś z następnych wyjazdów kobieta z Kamienia pisała ...wreszcie opowiedział mi ,że to młoda i brzydka kobieta, że jest chora i dlatego do niego pisze i wydzwania. Ze cierpi na jakąś chorobę psychiczną

Mysli

 Pani, że oni się z tym wszystkim jakoś kryli? Nie...ona wrzucała fotki u siebie, u niej to oni  sobie spacerowali bez zażenowania. U niego na parafii to może i się kryli trochę tylko. W Świerklańcu spacerki,to było na porządku dziennym. Wspólne wybieranie wspólnego samochodu. Wakacje?proszę pani to ja zabierał. Wykorzystał , że dziewczyna bez ojca wychowana, że matka nie była bogata, bieda w domu to jej fundował.  Zaczęło się gdy miała nie całe  15lat i trwało dobrych kilka. To już była jego druga parafia, babcie ofiary nosiły, intencje były to i urlopy, wyjazdy, baseny. Ta dziewczyna teraz ma 33lata on 51.Ona nigdy nie ułożyła sobie życia ,chyba nie potrafi po czymś takim co ja spotkało z rąk księdza. Ja walczyłam o Kasie, dwa razy sprawa trafiła do kurii w Katowicach . Gdy było z nią na prawdę źle wtedy kilka osób , w tym ja zjawiliśmy się na probostwie w Swietej Trójcy  na Szarleju w Piekarach. Wtedy Ks Krzysztof Holynski zdziwił się, nawet bardzo ale przyjął nas spokojnie, że skup

List otwarty do Arcybiskupa Adriana Galbasa

       Szanowny Księże Arcybiskupie! Jestem bliską krewną błogosławionego ks Jana Machy i ważna jest dla mnie Jego misja. Jestem też córka, matką samotnie wychowującą dzieci, nauczycielką, teologiem i od niedawna dziennikarką a także osobą chorą na raka i inną chorobę przewlekłą oraz byłą kochanką KS Krzysztofa Holynskiego.  Krzywdę, jaka spotkała mnie ze strony tego kapłana diecezji katowickiej jak i całego kościoła czyli świeckich i duchownych w naszej archidiecezji  opisałam w swojej książce pt,Dziewczyna w glanach, Bóg w Vegas". Książka dobrze się sprzedaje , co bynajmniej nie jest tożsame z dużym dochodem ale cieszy się ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza w tych parafiach, w których swoją posługę pełnił  a raczej siał zgorszenie ten człowiek. W 2019roku KS Krzysztof skontaktował się ze mną i od tego czasu szukał kontaktu nieustannie, zapraszał mnie do siebie na plebanię, proponował wyjazdy, organizował wycieczki i wakacje dla mnie i moich dzieci.  Wyznawał mi miłość, mówił o